2 Comments
User's avatar
HaverPL's avatar

Piękny i bardzo ciepły tekst. Chyba najlepsze, co można powiedzieć o człowieku po jego odejściu, to to, że nadal łączy ludzi. Basia jest właściwie cały czas obecna: w przyjaciołach, wspomnieniach, drzewach, zwierzętach i drobnych historiach, które po niej zostały.

A historia Boczka naprawdę chwyta za serce. Czyta się Twój wpis że ściśniętym gardłem.

Pani Dubito's avatar

Dziękuję Ci bardzo! Tak, Basia miała niezwykły talent do istnienia w życiu innych w taki bardzo inspirujący sposób. Właśnie w tej chwili mi przyszło do głowy, że miała pewną cechę, której brakuje mnie (i chyba wielu ludziom) -- nie była skupiona sama na sobie. Była skupiona na drugim człowieku. Czasami bywało to niełatwe, gdy np. widziała, co ktoś powinien zrobić, żeby się udoskonalić, a on jej uwagi odbierał jako obsztorcowanie czy ingerencję w jego osobę, życie. A to bywała naprawdę dobra rada w pozytywnym znaczeniu.

Problemy z Bandą Soni a potem rozstanie z nią i Puszką ją dobiły...